Mała lekcja muzyki

13 października 2010 | | Napisz komentarz czytaj dalej

Dźwięki, które zamieniamy w muzykę, podobnie jak słowa, które łączymy w  język, to efekt nie tylko naszych zdolności muzycznych, a głównie procesu nauczania, który rozpoczyna się jeszcze w łonie matki

Organic 0/2010, Ewa Antosiak, Magdalena E. Sala, Kwiecień 2010 r.

organic

Magdalena E. Sala: Teoria audiacji zakłada, iż dźwięk, któremu umysł nie nada znaczenia, nie jest muzyką. Czy zatem puszczanie muzyki dziecku, które jest jeszcze w brzuszku, jest zasadne?

Joanna Gawryłkiewicz, prezes Fundacji Kreatywnej Edukacji: Odtwarzanie dźwięków w okresie prenatalnym, a bardziej nawet śpiewanie dziecku do brzuszka przez mamę czy tatę, jest zasadne zarówno z punktu widzenia uczenia się muzyki, jak i budowania relacji rodzica z dzieckiem.

Akulturacja (inkulturacja), która jest pierwszym typem audiacji wstępnej i służy budowaniu słownika muzycznego, jest nieodzownym etapem w procesie budowania umiejętności prowadzących do rozumienia muzyki. Trwa całe życie, a wiadomo, że z próżnego i Salomon nie naleje. Posłużę się analogią uczenia się języka: aby dziecko przemówiło w wieku dwunastu miesięcy czy też trzech lat należy do niego mówić przez cały czas przed i po rozpoczęciu przez nie komunikowania się przez mowę.

Skąd ma ono czerpać wzory językowe, wyrazy, zdania języka, w którym w przyszłości będzie się posługiwało płynnie w konwersacjach?

Rozumienie towarzyszy temu procesowi, ale najpierw następuje absorpcja, reakcje przypadkowe, celowe. Dopiero po tych poziomach audiacji możemy mówić o imitacji  – pozbywaniu się egocentryzmu, samoobserwacji czy koordynacji śpiewu, ruchu i oddechu. Profesor E. E. Gordon wnikliwie zbadał w jaki sposób uczymy się języka muzyki, już od okresu prenatalnego.

Po czym poznać, że naszemu maluszkowi, które dopiero co przyszło na świat, podobają się słyszane dźwięki?

Poprzez obserwację dziecka, reakcje na muzyczne komunikaty. Mówimy o „wpatrywaniu się audiacyjnym”. Niektórzy rodzice czy opiekunowie martwią się, że ich dzieci się nie odzywają, tylko słuchają z rozdziawioną buzią, no i w dodatku nie uśmiechają się, a przecież zawsze są takie pogodne. Kiedy mają się czegoś nauczyć, jeśli nie pozwolimy im na swobodne, nie wymuszone przez nasze troszkę nachalne polecenia  – zatańcz tak jak pani, poruszaj nóżką, przecież potrafisz?

Wiem, że opiekunowie chcą jak najlepiej i sama niestety łapię się na tym, iż mojej córce coś narzucam. A tu nie chodzi o tresurę, ponieważ rozumienia nikt nas nie nauczy. Każde dziecko musi samo odkryć co jest takie samo, a co różne, co mu się podoba, a co odrzuca. Znaleźć swój własny sposób reagowania adekwatnie do muzyki, improwizować rytmicznie czy melodycznie. Rodziców zachęcamy na zajęciach do powtarzanie naszego sposobu poruszania, śpiewu, oddechu, aby mogli pokazywać to dziecku podczas warsztatów umuzykalniających i następnie w domu.

Jak kilkunastomiesięczne dziecko w ogóle odbiera muzykę? Czy brzmi dla niego tak samo, jak dla dorosłego?

Aparat słuchowy całkowicie wykształca się w ostatnim trymestrze życia płodowego. Możemy z tego wywnioskować, że odbiór muzyki jest taki sam. Oczywiście my mamy dużo więcej doświadczeń muzycznych, pozytywnych czy negatywnych,  i to one w dużej mierze rzutują na naszą ocenę.

Dlaczego warto umuzykalniać małe dzieci?

Przede wszystkim dlatego, że muzyka towarzyszy nam przez całe życie. Albo możemy ją rozumieć i czerpać z jej bogactwa, albo zauważać jedynie jej powierzchowny wymiar. Znowu przykład prof. Gordona: wyobraźmy sobie, że udajemy się na przedstawienie teatralne w Japonii, kompletnie nie znając języka japońskiego. Obserwujemy grę aktorską, emocje, ale zupełnie nie orientujemy się czego tyczą wypowiadane przez bohaterów kwestie. Podobnie jest z muzyką: uczymy się jej obowiązkowo w przedszkolu, trochę w szkole, czasami nieporadnie i zupełnie wbrew Teorii uczenia się muzyki, pomimo to odbieramy jej warstwę emocjonalną, zupełnie nie rozumiejąc treści muzycznych.Dlaczego nie oprzeć naszych programów nauczania na efektywnych sposobach, odpowiedniej sekwencji?  Moim celem i wszystkich gordonowców jest doprowadzić dzieci do przetwarzania i tworzenia treści muzycznej – improwizacji.

Nasze dzieci potrafią posługiwać się językiem muzyki i tworzą ją, swobodnie komponują. Uczenie czytania nut, pisania czy też teoria dla większości populacji nie jest do niczego potrzebna. A niestety w Polsce wszystko postawione jest do góry nogami i zniechęca to dzieci do muzykowania. Podobnie mierne efekty daje rozpoczynanie uczenia języka ojczystego czy obcego od gramatyki  –  przecież najpierw po-winno się potrafić płynnie mówić. Czy komuś z nas rodzice w kołysce robili analizę logiczną zdania? Nie sądzę.

Czy każde dziecko jest tak samo wrażliwe na dźwięki? Czy wrażliwość wynika z naturalnych predyspozycji czy też jest to efekt edukacji?

Jeśli chodzi o zdolności muzyczne, w populacji mamy do czynienia z rozkładem po 16% osób ma małe i wysokie zdolności, a reszta –  średnie. Nie ma człowieka czy dorosłego, który rodzi się z ujemnymi czy zerowymi zdolnościami. Tak jak każdy talent, talent muzyczny możemy rozwijać lub nie. Badania dziedziczności nie wykazały korelacji między zdolnościami dziecka i rodziców. Jako iż zdolności kształtują się do dziewiątego roku, bo do tego czasu rozwijają się połączenia nerwowe, głównymi odpowiedzialnymi za uczenie się muzyki przez nasze dzieci jesteśmy w pierwszej kolejności my rodzice, opiekunowie oraz nauczyciele. Oczywiście nasze efekty będą uzależnione od naszej mądrości, umiejętności i postępowania według procesu uczenia się dziecka.

W bydgoskiej Fundacji Kreatywnej Edukacji kobiety w ciąży oraz rodzice małych dzieci mogą uczestniczyć w zajęciach umuzykalniających dla swoich pociech. Jak wyglądają takie zajęcia?

Nasze zajęcia bazują na Teorii uczenia się muzyki E.E. Gordona. Nasze warsztaty są wypadkową reakcji dzieci. Improwizujemy rytmiczanki i śpiewanki nawiązujące do sposobu poruszania się dzieci, wypowiadanych przez nich słów.

Jest to ciągła interakcja, dialogowanie motywów rytmicznych, melodycznych i uczenie koordynacji oddechowo-wokalno-ruchowej. Jest dużo zabawy i edukacji. Kierujemy procesem uczenia, dostrzegając każde dziecko indywidualnie, nawet jeśli zajęcia prowadzone są w 15-20 osobowej grupie. Zachęcamy rodziców do kołysanie się, skakania, „przerysowanego oddychania”, rytmizowania i śpiewania na zajęciach i zapraszamy do codziennych zabaw w domu. Zajęcia prowadzone są przez dwóch nauczycieli, aby móc nawiązać kontakt ze wszystkimi dziećmi i modelować ruch oraz motywy rytmiczne i melodyczne oraz improwizację.

Zajęcia są prowadzone w kilku grupach, z podziałem na kategorie wiekowe dzieci. Czy rodzic może przyjść z pięcioletnim dzieckiem na pierwsze zajęcia, mimo że nie uczestniczyli w zajęciach dla młodszych dzieci?

Wiek chronologiczny dziecka nie zawsze idzie w parze z wiekiem muzycznym. Edukację muzyczną można rozpocząć w każdym wieku. Niestety poza naszymi dziećmi z punktu przed-szkolnego i sporadycznymi zajęciami w pobliskich przedszkolach nie prowadzimy zajęć dla starszych dzieci. Dzieci po przedszkolu są najczęściej tak zmęczone, że trudno się im skoncentrować na tak wymagających zajęciach. Starsze dzieci często przychodzą w towarzystwie swojego młodszego rodzeństwa i świetnie się bawią.  Należałoby upowszechnić Teorię uczenia się muzyki E. E. Gordona na Akademiach Muzycznych, Wydziałach Pedagogicznych które kształcą nauczycieli kształcenia przedszkolnego i zintegrowanego. Staramy się to realizować w ramach kursów gordonowskich, międzynarodowych seminariów oraz warsztatach na zaproszenie wymienionych uczelni.  (…)

Nie ukrywajmy, polskie społeczeństwo nie grzeszy miłością do muzyki, ani wiedzą na jej temat.

Z całą odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że jest to wina systemu edukacji. W szkołach powszechnych muzyka prowadzona jest na niezbyt wysokim poziomie, a przede wszystkim brakuje zespołów muzycznych, chórów, orkiestr,  które zachęciłyby do muzykowania. Profesor Gordon mówił podczas seminariów, a doktor W. Jankowski pisał w licznych publikacjach o amerykańskim systemie uczenia się muzyki: praktycznie realizowanym w szkole powszechnej. Nie ma tam szkół muzycznych, jedynie uczelnie wyższe umożliwiają wybitnym osobom dalsze kształcenie. Ale cała populacja dzieci ma olbrzymią możliwości realizacji swoich pasji, bez decydowania się w wieku 6 lat na trudy specjalistycznego kształcenia w szkole muzycznej.

Wracając jeszcze do zajęć: co z rodzicami, którzy nie mieszkają w Bydgoszczy? Jak we własnym zakresie przybliżać świat muzyki?

Prowadzimy kursy i seminaria – może któryś z absolwentów jest niedaleko Państwa. Jeśli jednak nie, proponuję śpiewać i rytmizować używając polskich i nie tylko przykładów muzycznych. Zachęcam również do uczęszczania na akustyczne koncerty. Żywej muzyki nigdy nie za wiele. Jeszcze w tym roku pojawi się nasza publikacja, podręcznik dla rodzica, opiekuna i nauczyciela kierującego edukacją muzyczną małego dziecka. Kolportujemy również płyty „Niezbędnik muzyczny” opracowany wg Teorii E. E. Gordona, dopasowany do percepcji dziecka, nagrany na kilkunastu akustycznych instrumentach.

Jolanta Gawryłkiewicz, prezes Fundacji Kreatywnej Edukacji. Z zawodu jestem muzykiem, ekonomistą i politologiem. Prywatnie od ponad 3 lat jestem mamą Antosi, bez której raczej nie byłoby Fundacji. Najwięcej w swojej zawodowej historii zawdzięczam Szkole Trenerów Organizacji Pozarządowych. Prowadzę zajęcia umuzykalniające, językowe z j. angielskiego, koncerty, szkolenia oraz prelekcje w szkołach rodzenia. Zajmuję się także administrowaniem strony internetowej, informacją i wymyślaniem pomysłów na nowe projekty.  Rodzic Działa! to nasz najmłodszy projekt. Dzięki współpracy rodziców oraz przedstawicieli sektora rządowego, biznesowego i naukowego, jesteśmy w stanie ulepszać infrastrukturę dla nas i naszych dzieci.

Fundacja Kreatywnej Edukacji o sobie:

Praktykujemy i staramy się upowszechnić nowatorską koncepcję uczenia się muzyki, której twórcą jest prof. E.E. Gordon.  Chcemy, aby edukacja muzyczna w Polsce przekształciła się z obecnej, mało efektywnej, w sprawdzoną i twórczą formę, opracowaną przez znakomitego muzyka, pedagoga i psychologa muzyki  –  prof. E. E. Gordona. Prowadzimy cotygodniowe zajęcia umuzykalniające i językowe, założyliśmy punkt przedszkolny Uniwersytet Dziecięcy Fundacji, edukujemy przyszłych rodziców podczas prelekcji w Szkołach Rodzenia, organizujemy szkolenia i seminaria dla nauczycieli, a także koncerty dla niemowląt i małych dzieci we współpracy z wieloma instytucjami.

www.fundacjareatywnejedukacji.org

www.rodzicdziala.pl

Tagi: ,

Kategoria: Warto wiedzieć

Facebook

Przeczytaj poprzedni wpis:
Rozpoczęcie roku szkolnego

ROZPOCZĘCIE ROKU SZKOLNEGO 2018/2019 W NIEPUBLICZNEJ SZKOLE PODSTAWOWEJ "SKRZYDŁA" PONIEDZIAŁEK 3 WRZEŚNIA 2018 R.

Zamknij